Strona główna | O nas | Rankingi | Porady | Kontakt

 

Pisanie prac - rankingi,

opinie

KONTAKT

Doradca Studenta

Prace po 12 zł/strona - horror w JSA

 

Tanie prace – jak osoby prywatne oszukują klientów. Horror raportu JSA

Ostatnio zgłasza się do nas po pomoc wielu klientów oszukanych przez osoby prywatne. Problemem są tanie prace zamawiane przez Facebooka lub ogłoszenia drobne. Niektóre z tych ofert łapią klienta na lep wysyłki pracy bez przedpłat, ale i bez żadnej umowy, całkowicie anonimowo. Wydało się nam to dziwne, dlatego zbadaliśmy sprawę.

 

Oszustwo akt # 1

„Oferuję napisanie i wysłanie pracy bez zapłaty, rozliczysz się jak sprawdzisz w Plagiat.pl”, czyli miłe złego początki

Jedna z  klientek naszego działu prawnego trafiła na wspaniałą, jak jej się wówczas wydawało, ofertę. Na stronie redaktora, nie kryjącego się, że jest osobą prywatną, ale też nie podającego swoich danych,  czytamy: "nie pospieszam z płatnością, płacisz jak sprawdzisz pracę w plagiacie lub zaliczy ci ją promotor. Cena – 12 zł za stronę"  (tekst oczywiście sparafrazowaliśmy, żeby ktoś trafił po linku na jego stronę, ale sens jest zachowany; jeśli szukaliście tanich ofert, możecie się domyślić, o kogo chodzi).

Klientka oczywiście zamówiła pracę. Dużą – 80 stron, przecież „jak tak tanio i nie trzeba płacić z góry, to warto  mieć dobrą, dużą pracę”. Redaktor wysłał tekst, klientka sprawdziła w Plagiat.pl, wynik wyszedł pozytywny. Wszystko przebiegało gładko, dopóki praca nie została wysłana przez promotora do systemu JSA. I tu zaczął się horror. Okazało się, że praca jest kompilacją 16 innych prac, dawno obronionych. Kopiowane były całe podpunkty. Niektóre ze skopiowanych elementów liczyły ponad 2500 słów! Aby nie popełnić plagiatu bez oznaczonego cytowania system JSA  dopuszcza zaledwie 4 słowa z rzędu. Tak wyglądał raport JSA z pracy, która miała być oryginalna:

 

 

Oszustwo akt # 2

Horror na uczelni

 Jak widać na załączonym screenie praca to w 99% plagiat. Skutki dla studentki były katastrofalne: wielki wstyd przed promotorem, utrata szansy na obronę, postępowanie dyscyplinarne na uczelni i ostatecznie skreślenie z listy studentów. Zrozpaczona dziewczyna zaczęła szukać pomocy prawnej i trafiła do nas. Niestety poza pomocą z przywróceniem jej na listę studentów i otrzymaniem kolejnej szansy na obronę nic więcej nie mogliśmy zrobić.

 

Oszustwo akt # 3

Śledztwo

Priorytetem dla naszych prawników było umożliwienie klientce powrotu na studia i wyznaczenie nowego terminu obrony. Udało się to osiągnąć, jednak dopiero w kolejnym semestrze. Studentka musiała za niego dodatkowo zapłacić uczelni. Następnie podjęliśmy próby odzyskania dla klientki straconych pieniędzy. To niestety okazało się dużo trudniejsze.

Przede wszystkim wpłata była dokonana przez anonimowe kanały płatności, więc nie dało się ustalić danych oszusta na podstawie przelewu. Może to zrobić jedynie Policja, ale klientka nie chciała jej interwencji. Postanowiliśmy zatem wcielić się w „Tajemniczego Klienta”. Pisząc do nieuczciwego redaktora poprosiliśmy o ofertę i umowę, którą obiecuje na stronie. Niestety oprócz mocno wymijających odpowiedzi o cenie i zasadach współpracy, nie dostaliśmy nic. Kiedy nasz „Tajemniczy Klient” poprosił o przesłanie umowy, „Redaktor” szybko zmieniał temat rozmowy.

Pozostało więc ustalenie danych na podstawie strony. Danych oszusta oczywiście tam nie ma, ale nasi informatycy mają swoje metody. Dzięki wykorzystaniu odpowiedniego oprogramowania do analizy stron www ustaliliśmy dane na podstawie tego, kto wykupił domenę strony. Oszust na szczęście zapomniał wyłączyć tej informacji   lub nie wiedział o takiej możliwości. Wydawać się mogło, że teraz wystarczy już tylko interwencja naszego prawnika. Niestety…

 

Oszustwo akt # 4

Oszust pozostaje bezkarny

Skierowaliśmy pismo do nieuczciwego redaktora o zwrot nienależnie pobranego wynagrodzenia za wykonanie dzieła będącego plagiatem na rzecz naszej klientki. Za plagiat przecież wynagrodzenie się nie należy. Odpowiedź otrzymaliśmy po tygodniu, również w postaci pisma, tyle, że nie z kancelarii. „Redaktor” w sposób rzeczowy tłumaczył nam, że "udostępniane przez niego materiały stanowią kompilację jego wcześniejszych dokonań, a ponadto nie mogą być używane przez studentów jako prace dyplomowe, gdyż narusza to jego prawa autorskie i art. 272 k.k., o czym informuje swoich klientów na profilu na Facebooku". Podał nam też swój profil – oczywiście anonimy, jak i strona. Rzeczywiście, głęboko zakopana w starych postach ta informacja była. Dla przeciętnego odbiorcy, jak i dla naszych wprawionych w bojach z oszustami prawników połączenie tej informacji ze stroną, z której korzystała klientka, okazało się bardzo trudne, a w zasadzie niemożliwe. Nikt aż tak głęboko nie szuka.

Niestety na drodze prawnej nie dało się nic więcej wskórać. Oszust pozostaje bezkarny. Najsmutniejsze jest to, że na swojej stronie pisze:

U mnie jest przejrzyście i uczciwie, nie tak jak w innych serwisach”.

 

 

Poniżej sprawdzona oferta, bez podobnych niespodzianek:

.

Zobacz inne artykuły:

 

Pisanie prac - opinie o osobach prywatnych

Ratunku! Zostałem oszukany!

JSA - jak uniknąć plagiatu

 

jak osoby prywatne mogą oszukać klientów nawet wysyłając pracę bez przedpłaty i proponując klientowi sprawdzenie jej w antyplagiacie a dopiero potem płatność
24 lutego 2020